Tym razem zastanowimy się nad zasilaniem oraz sieciami LAN i SAN. Zapraszam.
Zasilanie, czyli urządzenia elektryczne najlepiej pracują podłączone do prądu …
Zasilanie w obecnych czasach stało się tak powszechne że spora część osób traktuje je jako rzecz zwyczajnie istniejącą która generalnie jest i nie należy się nim zajmować. Nic bardziej mylnego. Wahnięcia zasilania czy wręcz zaniki mają zgubny skutek w poziomie dostępności systemów informatycznych. Także i w tej warstwie należy pamiętać o ogólnych zasadach zwiększania niezawodności lecz bez wsparcia ze strony samej infrastruktury serwerowej czy środowiska serwerowni nie mamy dużego pola do popisu. Podstawowym wymogiem będzie stosowanie serwerów ze zwielokrotnionymi zasilaczami. W tym obszarze mamy dwie możliwości: 1. zasilacze podwojone; 2. zasilacze pracujące w trybie N+1; Pierwsza jest jakby odpowiednikiem dyskowego mirroru, druga jakby raida5, ze wszystkimi zaletami i wadami obu rozwiązań. Natomiast w przypadku samego środowiska serwerowni to stosuje się wyłącznie architekturę z podwojonymi obwodami zasilania. Z tego powodu najbardziej dopasowane będą serwery z podwojonymi zasilaczami. Pojedyncze zasilacze czy zasilacze pracujące w trybie N+1 aby osiągnąć wysoką dostępność wymagają podłączenia do zasilania poprzez przełączniki napięciowe.
Sieci LAN/WAN a także SAN, czyli jak nie portem go to całym switch’em …
Zabezpieczenie sieci LAN/WAN oraz sieci SAN odbywa się z wykorzystaniem – i tu niespodzianka – tych samych ogólnych zasad projektowania systemów wysoko-dostępnych. Podstawowa różnica jest taka że jak do tej pory dopracowano się wyłącznie jednego kierunku projektowania – duplikacji. Tak więc jeśli mamy na myśli zwiększenie niezawodności sieci to jedyna odpowiedź to zduplikowanie infrastruktury. Na szczęście urządzenia sieciowe LAN czy nawet SAN stają się coraz powszechniejsze i przez to i coraz tańsze, dzięki temu zastosowanie duplikacji infrastruktury nie jest już tak bolesne finansowo jak to kiedyś bywało. Najpopularniejszą obecnie architekturą sieci jest tzw. Core-Edge – czyli budowanie sieci w oparciu o zaawansowane i wydajne główne przełączniki sieciowe, realizujące kierowanie i agregację ruchu z podłączonych sieci, oraz podłączonych do nich brzegowych przełączników sieciowych do których podłączane są zazwyczaj urządzenia końcowe – serwery, albo połączenia do innych, odległych sieci. Architektura taka tworzy zazwyczaj sieć w postaci drzewa o pojedynczych poziomach odgałęzień. Jak do tej pory opis ten miał zastosowanie zarówno dla sieci LAN jaki i SAN i na tym podobieństwa projektowe tych sieci się kończą. W przypadku sieci LAN duplikacja oznacza dodanie do każdego z poziomów drzewa bliźniaczego urządzenia obsługującego potencjalnie taki sam ruch jak urządzenie zabezpieczane. Każde z tych urządzeń należy odpowiednio podpiąć do pozostałych urządzeń zgodnie z następującym schematem: każde z urządzeń końcowych musi być podłączone do dwóch różnych przełączników brzegowych obsługujących daną sieć; każdy z przełączników powinien być podłączony zgodnie z hierarchią jednym połączeniem do przełącznika nadrzędnego oraz drugim do jego “funkcjonalnego zabezpieczenia”. Analogicznie należy postępować z urządzeniami zduplikowanymi. Tak powstanie w miarę gęsta pajęczyna połączeń urządzeń zduplikowanych która ma tą podstawową zaletę że każdy z poziomów ma swoje oddzielne zabezpieczenia przez co sieć jako całość odporna jest na awarię więcej niż jednego przełącznika w przypadku kiedy przełącznik posiadał swoje funkcjonalne zabezpieczenie.
W sieciach SAN bazując na podobnej koncepcji zastosowano odmienną implementację. Tutaj także pełnymi garściami korzystamy z duplikacji sieci lecz tym razem stosując ją bezpośrednio, tworząc w pełni funkcjonalne i całkowicie niezależne od siebie podwojone sieci SAN. Taka implementacja w pełni wpisuje się w opisywane wcześniej narzędzia dostępu wielościeżkowego do pamięci masowej i w praktycznych realizacjach zawsze ze sobą współpracuje. Mając już w pełni zduplikowaną infrastrukturę sieci SAN w postaci dwóch niezależnych sieci możemy głębiej zastanowić się nad konsekwencjami takiego wyboru. Podstawową zaletą jest to że jakiekolwiek zawirowania i niedostępności w jednej sieci nie mają wpływu na działanie drugiej sieci, co w przypadku pracy z najpopularniejszym protokołem w sieciach SAN – SCSI, ma niebagatelne znaczenie. Ta zaleta jest jednocześnie wadą ponieważ awaria przełącznika głównego (core) powoduje niedostępność lub podzielenie (osobiście nie wiem co gorsze) całej sieci a co za tym idzie utratę zabezpieczenia w całym środowisku do którego podłączonych może być nawet setki czy tysiące serwerów. Sprawa tym bardziej się komplikuje że sieć SAN jak każde szanujące się obecnie urządzenie znaczną część swojej logiki realizuje za pomocą odpowiedniego oprogramowania – firmware’u, a ten warto by co jakiś czas aktualizować w trakcie planowanych prac. Dobrze by więc było aby takie prace nie powodowały niedostępności całej jednej sieci SAN. Problem rozwiązano poprzez dodatkowe zdublowanie przełączników głównych w ramach każdej z niezależnych sieci SAN. Finalnie mamy więc sytuację taką że sieć SAN jest zdublowana ale ilość przełączników głównych jest nie dwu ale czterokrotnie większa. Aby całość nie wyglądała jak kiepski żart sprzedawcy zaczęto produkować zdublowane przełączniki SAN w jednej obudowie nazywając je “Director”.C.D.N.